|
Blog > Komentarze do wpisu
Wietrzysko
Poranek biały od gradu. Południe zresztą też. I to rytmiczne dudnienie w dach cebulkowy. Aukcje na Allego uciekające, bo zawsze „coś” w pracy trzeba zrobić i czas przez palce przelatuje. A potem paczka z Działdowa z Almanachami, gdzie publikowała Dominika Kuźniewska, co swój wieczór poezji w Brzeźnie planowała, ale nie zdążyła tego wcielić w życie. Bo Życie uciekło. Jej wiersze („Kwadraty owalne”) przyniósł do mnie, idąc tropem korespondencji majlowej, narzeczony. Dwa dni po pogrzebie Dominiki, której poznać osobiście nie zdołałam. Na początek listopada planuję pośmiertne spotkanie autorskie… Potem znowu wyczekiwanie na trzynastki lub piętnastki, żeby ósemkę w Brzeżnie zobaczyć (sic!). I ponowne oczekiwanie w wiatru podmuchach. Rezygnacja. Ciekawa rozmowa z taksówkarzem – pilotem szybowca, o jego żonie – maniaczce sztormów. A potem zakup mrożonek i półproduktów. Kilka przekleństw w drodze do domu, by odkryć, że ciepły obiad czeka na stole a wietrzysko wciąż wieje za oknem… za oknem.
środa, 14 października 2009, m-a-k
|
|